| Archiwum: Anathema |
| Strona główna |
Nagle zobaczyła przed sobą kilka martwych trolli. Podjechała bliżej, a na ziemi wokół potworów zauważyła ślady. Postanowiła podążyć ich tropem. Wkrótce jej oczom ukazała się wysoka, mroczna budowla, do której prowadziły bardzo wysokie schody. Zsiadła z konia i przywiązała lejce do drzewa. Spojrzała w góre, westchnęła i zamieniła się w nietoperze, które zaczęły lecieć w strone chmur. Wkrótce znalazła się na platformie, ponownie zamieniła się w siebie i zobaczyła małe stworzenie stojące przy dużych drzwiach. Podeszła do niego. - Witaj stworku. Czy nie widziałeś może tu pewnej magiczki. Miała duży, czarny kapelusz i długi płaszcz. - Widziałem ją. Weszła do środka wraz z innymi. - Z innymi? - zapytała zaskoczona. - Z trzema kobietami i dziwnym Drowem. To ich ślady widziałam w lesie, pomyślała. - Czy mogłabym wejść? - Wybacz, pani, ale wszystko się już zaczęło. - Co się zaczęło? - zapytała nie doczekując się odpowiedzi. - Lecz z drugiej strony mój Pan byłby zadowolony gdyby do grupy dołączył ktoś jeszcze...- powiedział skrzat pod nosem. - Twój Pan, kim jest twój Pan? - To wielki Lobo Valerious! Lobo Valerious...w takim razie, mam chyba kłopoty, pomyślała. Skrzat bez słowa otworzył drzwi i zaprosił ją gestem do środka. Tam Anathema ujrzała sporą grupkę stojącą nad drewnianym pudełkiem. Nagle Valshazeera obejżała się za siebie i uśmiechnęła się. - Nareszcie jesteś, już myślałam, że nie będziesz mnie szukać - krzyknęła uradowana. -------------------------- Pierwsza notka :] Wybaczcie, że tak późno, ale miałam problem z netem. brpg : gracz Anathema2004-06-30 12:55:11skomentuj (13) |