| Archiwum: Marishka [i me zadanie ;P] |
| Strona główna |
[No i znów ja ;P] -No na to wychodzi...kto kolejny?... -To moze ja wylosuję..-powiedziała Marishka podchodząc pewnym krokiem w strone pudełka.. Siegneła ręką i wyciągneła kulkę. Otworzyła dłoń i zobaczyła czerwoną piłeczkę. -No cóz..Ktoś musiał być pierwszy, nie?-powiedziała z niesmakiem. Wręczyła zgredkowi kulkę, podeszła do drzwi i nacisneła na klamkę. Weszła do dużego kwadratowego, chłodnego pokoju, w kórym panowała kojąca atmosfera kaplicy cmentarnej i podobny zapach. Na ścianach były pochodnie które płoneły, dając blade światło. Marishka odsuneła się na bezpieczną odległość od nich. Na środku pokoju pojawił się zgredek. Przemówił cichym, acz wyraźnym głosem. -Panienka wylosowała czerowną kulkę. Panienka musi przystąpić do zadania. Pani zadanie jest nastepujące. Musi panienka wytrzymać 30 s przy świetle dziennym. Nie moze się panience przy tym nic stać. Inaczej panienka wypadnie z drużyny. Marishka z niepokojem i strachem w oczach przysłuchiwala się treści zadania. "30 s? Przecież idę na pewną smierć". Do pokoju wsypała się reszta drużyny. -No wiec Mar, co masz do zrobienia?-zapytała beszczelnym tonem Robin. -Hmm..Powiedzmy, ze jak nie wykonam zadania, pozbędziesz się mnie raz na zawsze-odpowiedziała jej Marishka z wymuszonym usmiechcem na twarzy. -Mały stworze...Mogą oni nie uczestniczyć w zadaniu? -Oczywiście, ze mogą nie uczestniczyć. -Słyszeliscie? Wynocha z powrotem.- Mar zwróciła się do drużyny. Wyszli. Mar jak stała tak stała. -Mogę się chwilę przygotować? -Oczywiście. Kucneła. Wyglądało to jakby się modliła, ale tak naprawde zbierala siły. Po jakichś 5 s wstała. Była gotowa. Nie wiedziała czy sobie poradzi, ale nie chciała się schańbić. Kiwneła potwierdzająco Zgredkowi. Ten pstryknoł palacmi. Po nim została jedynie mgiełka. Pochodnie zgasły. Mar zmieniła się w latającego potwora. Powoli pokój rozjasniał się swiatłem dziennym, a Marishka już czuła, że coś wypala jej ręke. Znaczy że jak narazie się rozjasnia. Już było źle, a co dopiero miałobyć później? Sekundy mijały nieublagalnie wolno. Mar mimo zlych warunków [niski pokój] próbowała latać. po 10 s wyglądała fatalnie. Wyczerpana i wypalona gdzieniegdzie. Aż żal patrzeć. A zostało jeszcze 20 s zadania. Mar piszczała, a raczej wydawała z siebie te swoje charakterystyczne wysokie dźwięki. Latala wkółko. Bylo już zupełnie jasno. Marishka wyglądała grzej niż fatalnie. Cała wypalona. Skóra zniszczona. Przerażenie na twarzy. Za drzwiami, też było nieciekawie. Wszyscy milczeli nasłuchując co też ona tam robi. Słyszeli jej piski, przeloty obok drzwi. Na ich twarzach malowało się zaciekawienie mieszajace się z niepokojem. Dobiegało 30 s zadania. Mar opadla z sił w kąt pokoju. Zasloniła się skrzydłami, tak żeby tylko one mogły ucierpieć. 30 s mineło. Zrobiło się zupełnie ciemno. Znów zapłoneły pochodnie, dając blade światło. Mar tak jak upadła w ten kąt, tak tam dalej siedziała okrywając się skrzydlami. Wytrzymała. Udało jej się. Zaliczyła zadanie. Jest godnym przeciwnikiem Lobo. Do pokoju weszła reszta drużyny. -Tak szybko? Tylko tyle trwało jej zadanie?To gdzie ona je...-urwała Robin spogolądając w kąt. Marishka wstała podpierając się ściany. Wyglądała okrponie. Nie była w stanie utrzymać sie na nogach. -Jakie ona miała zadanie stworze?-zapytal Reiver. -Wytrzymać 30 s w świetle dziennym paniczu. Zapadła cisza, w kórej było słychać szelest skrzydeł Marishki. Wyprostowała się, nadal się chwiejąc. zMieniła się w tę ładniejszą postać, chodź przyszlo jej to z trudem. Zgredek pstryknoł palacami, zostało po nim pudełko. -No dalej...Losujcie..Ja swoje zrobilam.-powiedziała Mar cichym glosem. Regenerowałą obrażenia. brpg : gracz Marishka [i me zadanie ;P]2004-07-01 20:51:33skomentuj (2) |