Strona główna

Kolejni losowali kuleczki w ciszy.
-Co jest Kur*a mać! Czemu wszyscy mają białe? -spytała się Marishka
-A skąd mam wiedzieć -odpowiedziała Robin -może losować od początku?
-Dobra dobra poprostu powiedzcie że ja mam teraz losować -powiedziała Nakomi i podeszła do pudełka. Włożył rękę lecz zanim ja wyjęła stanęła plecami do grupy tak że nikt nie był w stanie zobaczyć jaką kulę wylosowała Nakomi.
-O żesz kur*a jego pier*olona mać!!! -to wystarczyło wszystkim. Czerwona.
-No dobra to co macie dla mnie? -spytała się na głos Nakomi.
Nagle pojawił się Zgredek.
-Och Dla panienki pan Lobo przygotował coś specjalnego -powiedział skrzat.
-To znaczy -spytała się Robin.
-Och.. wszyscy zaraz zobaczycie -usmiechnął się wesoło skrzat.
Zgredek klasnął w dłonie i wszyscy znaleźli się w sali w której było kilka krzeseł i nic po zatym
-Czyżby nasza Nakomi bała się krzeseł -spytała Marishka
-Weź spierdzielaj -powiedziała milutko Nakomi -możesz wreszcie powiedzieć co jest moim zadaniem?
-Musi panienka zaśpiewać - powiedział skrzat.
-Co -Marishka sie wściekła -czemu ona ma takie proste zadanie? Ja tam prawie zginęłam!
Ale tym razem Nakomi nie była nawet w stanie odparować. Stała zszokowana między innymi i nie była w stanie nic powiedzieć.
-No na co czekasz śpiewaj i idziemy -powiedziała Robin.
Zgredek przyglądał się temu wszystkiemy z uśmiechem na ustach
-Jak będzie panienka gotowa, proszę zaczynać. Ma panienka dużo czasu.
I zniknął.
-Ja -zachrypiała cichutko Nakomi -ja... ja... rezygnuję...
-Co? -Valshazeera spojżała się na Nako -o czym ty mówisz?
-Ja nie mogę -powiedziała nakomi
-Co to znaczy nie mogę? -Mar spojżała na nią wściekle.
-Poprostu nie mogę -powiedziała jeszcze ciszej Nakomi.
-Powiem tak.... musisz -powiedziała Valshazeera.
Nakomi spojżała się błagalnie po obecnych. Zero szans...
-Nie mogę -powtórzyła jeszcze raz Nakomi -nie mogę -powiedziała tym razem już błagalnie.
-Nakomi dlaczego? -spytała Robin
Nakomi uklękła na podłodze sali i poprostu się rozbeczała.
-Ja..chlip ..ja pop....poprost...poprostu nie mogę!
-Nako spokojnie -powiedziała Robin i przytuliła dziewczynę -powiedz nam chociaż dlaczego?
Nakomi rozejżała się. Robin była zmartwiona. Valshazeera troszkę zszokowana ale bardziej zła. Mar wściekła, Reiver jak zwylke milczący a Anathema tylko spoglądała na Nako.
Nakomi odetchęła głeboko.
-Bo.. och!....bo dla zwykłych uszu to znaczy dla uszu nie elfa -powiedziała widząc zdziwione miny zebranych -może mieć to bardzo niebezpieczne skutki.
-No i? -powiedziała Mar.
-No i to że tego używałam w ostateczności.. przez elfi śpiew o ile ma się możliwość go usłyszenia wampiry poprostu giną a ludzie wariują.
-Używałaś w ostateczności to znaczy? -Valshazeera spytała się.
-No czy ktoś z was widział czasami potężne moje ofiary?
-No wyglądały jakby spały.. -powiedziała Valshazeera
-No.. poprostu zaczęłam spiewać gdy wiedziałam że mogę przegrac walkę.
-No ale... ja kiedyś słyszałam elfi śpiew -powiedziała cicho Robin
-Tak... to jest możliwe.. och.. bo słyszałaś śpiew elfa czystej krwii który potrafi kontrolować swój głos podczas śpiewu..
-No więc w czym problem? -spytała sie Mar
-W tym że ja nie jestem pełnym elfem i ja nie potrafię się kontrolować... o to chodzi w mojej próbie... jak mi sie nie uda to was pozabijam a sama będę bardziej wykończona niż wtedy w walce z trolami.
-A... to zmienia postać rzeczy -powiedziała Mar.
-No właśnie.
-Czy panienka jest już gotowa? Pan Lobo także chce usłyszeć śpiew elfa, więc raczy panienka?
-Ej! czy elfi śpiew zabija wszystkich?- spytała się Valshazeera
-Nie wiem... ale zawsze działało..
-Ty a czy tej kontroli nie możesz się nauczyć?
-Tu nie o to chodzi... na początku owszem mogę kontrolować się... ale później... poprostu zappominam o Bożym świecie i śpiewam aż mi zabraknie sił...
-Poprostu się na nas skoncentruj... myśl że nie chcesz nam zrobić krzywdy a ci się uda -powiedział spokojnie Reiver.
-Co a skąd..
-Poprostu spróbuj..
-Żeby nie było .... no dobra.. niech wam będzie..
Nakomi wystąpiła przed krzesła które w mgnieniu oka zapełniły się przez jej towarzyszy. Obok pojawił się na złotym tronie Lobo. Uśmiechnął się do niej zachęcająco. jednak w tym uśmiechu wyczuć można było ironię. Nakomi uspokoiła się i zaczęła śpiewać najpiękniejszą znaną jej elfią piosenkę.. Elfi głos rozbrzmiał w sali:

Nie znaczę nic
Niepewność zabija mnie od środka,
kawałek po kawałku,
cal po calu.
Ginę jak kamfora,
rozpływam się jak obłok,
znikam jak duch.
Zapadam się w siebie,
spadam w otchłań,
opadam na samo dno.
Bez sensu,
bez nadziei,
bez miłości.
Nie znaczę nic,
byłam nikim
i dalej nikim pozostanę.
Osoba bez twarzy,
cień błąkający się wśród nocy,
niespokojna dusza błądząca za dnia.
Nikt mnie nie zobaczy,
nikt nie zrozumie,
bo zaraz zniknę bez śladu ...
*
Gdy Nakomi śpiewała otworzyła powoli strachliwie oczy. cała sala zasłuchana była w jej cudny niebiański głos. POczuła że może kontrolować. Po chwili skończyła. Wszyscy bez wyjątku byli wpatrzeni w Nakomi ale ona nic więcej nie widziała bo rozpłakała się ze szczęścia.
-Udało mi się udało - jeszcze nigdy nie zaznała większego szczęścia. Była z siebie dumna -dzięki -szepnęła później Reiver'owi. -Dzięki.
_____________
* tekst wiersza z bloga mojej koleżanki, nie znam autora..

brpg : gracz

Nakomi

2004-07-04 19:04:45
skomentuj (5)