Strona główna
-No i to by, było na tyle? Tobi się nieźle wkurzy.- Powiedziała rozradowana Robin. - I nawet nie musiałam się plamić krwią. Ale z tym wychodzeniem wampirów na słońce to będzie mały problem. Jakoś się zaradzi. – Robin w kółko gadała do siebie, robiąc na złość jej towarzyszom.
Cała „ekipa” doszła na skraj lasu.
-Teraz pewnie wracasz do brata?- Zapytała się Nakomi.
-Nie.
-Jak to nie?
-No, tak, to.
-To gdzie idziesz?
-Ty podróżujesz z Mar, aby spłacić swój dług, a ja będę łazić wszędzie za wami aby spłacić swoje długi wobec was.
Mar i Nako na chwilę zamarły.
„Mam podróżować z ta psychopatką X_x?” – Pomyślała Mar.
„Ja podróżuje sama T_T i tak Mar to dla mnie wielki ciężar”.- Pomyślała Nakomi.
-Nie ma mowy.- Powiedziały równo.- Nie musisz spłacać długu.
-Musze. To mój wilczy obowiązek. Po za tym jak się zestarzeje i kopne w kalendarz to już będziecie mnie mieć z głowy. Pomęczycie się tylko jakieś jeszcze 50 lat... Albo i dłużej...
-Cooooo...? O_o
Reszta słuchając patrzyła się na nich z lekkim zdziwieniem.
-Czas się rozstać.- Powiedziała Anathema.
-Niom... Będę tęsknić.- Robin przytuliła ją Valshazeerę i zaczęła udawać że płacze. – Dobra już nie będę- pościła je.- No to Mar, Nako, gdzie idziemy?... MOze wpadniemy do mnie, TObi sie napewno za MAr stesknil...
brpg : gracz

Robin (odbilo jej)

2004-08-12 11:01:53
skomentuj (2)